Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 czerwca 2013

Sobotę czas zacząć

Sobota to nie wiem jakoś zawsze tak mi się kojarzy z dniem, w którym trzeba wszystkie zaległości całego tygodnia nadrobić, zrobić wielkie porządki w domu, zakupy - najlepiej na cały miesiąc - i taka cała lista się tworzy. U mnie często nie jest lepiej, chociaż czasem mam wrażenie, że każdy dzień dla mnie jest sobotą. Dlatego planuję się troszkę bardziej zorganizować, wpleść pewne stałe punty to planu dnia, aby każdego dnia robić coś po troszku, ażeby właśnie taka sobota nie była dniem horroru, ale była przyjemnie podzielona na obowiązki i czas dla siebie. Jakby to rozwiązać? Zasugeruję się troszkę pomysłem z tego bloga POMALUTKU, gdzie autorka świetnie tworzy listę zadań pod siebie i próbuje przez 21 dni zrobić z tych czynności swój codzienny nawyk. Moja lista będzie mieć troszkę inną formę, wiadomo każdy robi tego typu rzeczy na swoje potrzeby.

A tymczasem, mam sobotę z zaległościami. Pranie czeka. Dzień rozpoczęty, jak zwykle śniadaniem, które spokojnie syci na parę godzin.

resztki serka wiejskiego z rzodkiewką, chlebek z serem, rukolą i pomidorkami i jajka na miękko

A potem oczywiście zakupy, może krótka przejażdżka z psem i najważniejsze na koniec ^^ - nauka do pracy licencjackiej...:/... Tak bardzo chcę mieć już tę obronę z głowy. 

Życzę wszystkim udanej soboty - takiej dla siebie :)

piątek, 14 czerwca 2013

Różowa pantera wyprowadzona

Dziś rowerowo, bo i pogoda dopisała. Z rana po pysznym gofrowym śniadanku. Było parę obowiązków do wykonania, ale potem przed egzaminem na uczelni postanowiłam przejechać się moją różową panterką. Była to typowa przejażdżka, bo wyszło 11,66 km w ok. 43 min. , więc tempo wolniutkie 16,3 km/h. No ale akurat na rozgrzanie przed testem. W drodze na uczelnię spotkałam kolegów, a że mieliśmy jeszcze chwilę do 15 to weszliśmy na szybkie piwko - na lepsze myślenie ;].



Jak się okazało, pod naszą uczelnią była jakaś wielka uroczystość. Po chwili dowiedzieliśmy się, że postawiono kolejny pojemnik i stąd też takie świętowanie. Ale to mnie mało obchodziło. Na potrzeby imprezy przenieśli mi stojak na rowery na półpiętro, więc trzeba było go tachać po schodach - z ortezą mogę po nich wejść, mogę jeździć na rowerze, ale kombinacja całej tej trójki mogła skutkować kolejnym złamaniem - na szczęście koledzy okazali się jak zwykle pomocni :). 


Po dwóch godzinach egzaminu, dość męczącego, szybkie jedzonko w domu (pozostałości po śniadaniu:) - chyba polubię tą słoną wersję gofrów :D

Gofry z ogórkiem, rzodkiewką i serkiem wiejskim ( PRZEPIS)

Szybki wypad do pracy, a potem, żeby nie czuła się zaniedbana, pomarańczowa Orbea też musiała zostać wyprowadzona na przejażdżkę, tym razem do Prószkowa (22,18 km w 1 godz. - więc i tempo lepsze). 

Pora już niby późna, ale pewnie jeszcze rowerek jakiś dzisiaj będzie, albo miasto, albo krótko z psiakiem. Szkoda tak w domu siedzieć,w  końcu całą zimę prawie się przesiedziało :).


sobota, 20 kwietnia 2013

Sałatka z "Runnersa"

Jestem zbyt leniwa żeby przepisywać cały przepis, a i zdjęcia nie zdążyłam zrobić, ale z ręką na sercu polecam tę sałatkę po ciężkich treningach jest pyszna i sycąca ( u mnie po niedzielnym treningu była), zostało jeszcze na następny dzień.